środa, 29 czerwca 2022

To była upalna niedziela...

Gdy upał trochę zelżał wybraliśmy się na przejażdżkę rowerową. Takie ciepłe i beztroskie wieczory to kwintesencja lata :)

Wracamy do domu...

Przepiękne!

Tym razem ciasto z agrestem. Bardzo szybko zniknęło :)

Pożywny obiad. A leczo było idealne także na kolację, kiedy wróciliśmy głodni po trzydziestokilometrowej przejażdżce rowerowej....

Różami mogę zachwycać się nieustannie

Balkon to nadal moja ulubiona letnia czytelnia. Miniona niedziela i "Tajemnice Fleat House"

Te niepozorne zasłony naprawdę robią świetną robotę!


Finito :)

wtorek, 28 czerwca 2022

Specjalna akcja rabatowa Wydawnictwa Albatros!


Thomas Olde Heuvelt, Echo

Premiera: 29 czerwca 2022

Wyczekiwana powieść niderlandzkiego młodego pisarza, którego debiutancką książkę sam Stephen King uznał za genialną.

Wyprawa w Alpy, która zamieniła się w piekło. Są rzeczy gorsze od śmierci.

Zobaczył ją na starej fotografii w szwajcarskim pubie. Maudit, górę, o której nie pisano w przewodnikach i nikt nie chciał o niej mówić.

Mimo to – a może właśnie dlatego – nie mógł się jej oprzeć. Jeszcze nie wiedział, że nie zawsze, kiedy natura przyzywa, należy słuchać jej głosu.




poniedziałek, 27 czerwca 2022

monika olga szyje #55

Sukienka z dekoracyjnymi szczypankami. Brakowało mi właśnie takiej sukienki. Nieco bardziej eleganckiej z długimi rękawami. Oj, ile napracowałam się przy tej sukience!

Korzystałam z wykroju burdy, ale .... Musiałam przenieść zaszewki piersiowe, bo podczas pierwszej przymiarki okazało się, że są w zupełnie innym miejscu, niż trzeba.

Podczas kolejnej przymiarki okazało się, że trzeba jeszcze pogłębić podkroje pach, bo główka rękawa nijak nie pasuje, a i mnie samej było mało komfortowo...

Z efektu końcowego jestem jednak zadowolona i zastanawiam się nad uszyciem kilku wariacji tej sukienki. Czas pokaże :)






sobota, 25 czerwca 2022

Wakacje z książką #5

Wakacje przed nami. Skoro tak, niech i książek w tym wakacyjnym czasie nie zabraknie. Poniżej kilka propozycji na pierwszy miesiąc wakacji.


Evzen Bocek, Arystokratka w ukropie

Kontynuacja "Ostatniej arystokratki", nominowana do nagrody Josefa Skvoreckiego.

NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCA SIĘ CZESKA KSIĄŻKA 2015 ROKU!

Pamiętnik surrealistyczny. Gwarancja czeskiego humoru.

Rodzina Kostków przybyła z USA do Czech do dawnej siedziby rodu - zamku Kostka. Lecz zamiast kultywować szlacheckie tradycje, Kostkowie muszą zmierzyć się z morawską rzeczywistością, która bardzo odbiega od ich wyobrażeń o życiu arystokracji. Kilogramy antydepresantów i hektolitry orzechówki nie rozwiązują pojawiających się problemów. Tymczasem na zamku nieuchronnie rozpoczyna się dochodowy sezon turystyczny, a nikt, łącznie ze służbą, nie przywykł do ciężkiej pracy...



Evzen Bocek, Dziennika kasztelana

Ta powieść chwyta za gardło i trzyma do ostatniej strony!

Zmęczony metropolią Wiktor wyjeżdża z Pragi, by zostać kasztelanem morawskiego zamku. Pragnie odnaleźć wewnętrzną równowagę i zażegnać kryzys małżeński. Jednak wizja spokojnego życia wśród zabytkowych mebli i dzieł sztuki szybko odchodzi w zapomnienie. Na zamku czeka dość zagadkowy personel oraz… demony przeszłości.

Tajemnicze odgłosy i niewyjaśnione zdarzenia przejmują władzę nad Wiktorem i jego rodziną. Czy mają swoje wytłumaczenie? Czy racjonalny umysł Wiktora rozwikła tajemnicę zamku?

Pamiętajcie: niczemu się tutaj nie dziwcie!


Małgorzata Czerwińska-Buczek, A u nas świeci słońce…

Opowieść o Marii Pajzderskiej, jej dzieciństwie i dorastaniu w wolnej, międzywojennej Polsce. Marzeniach i planach zrujnowanych przez wojnę i niemiecką okupację. Przyjaźniach, sympatiach i nadziei nawet wtedy, kiedy nie miały one racji bytu, bo codziennością były ból, strach i śmierć.

Opowieść o życiu, rodzinie, pasjach, podróżach, psach i ulubionych smakach… Życiu trudnym, ale pełnym fantazji.

O tych, którzy zostawili ślad w jej sercu. O tym, jak pięknie i mądrze można żyć na przekór wszystkim przeciwnościom i z uśmiechem przyjmować mijający czas.

A u nas świeci słońce… to życiowe motto tej wyjątkowej kobiety.


Lucinda Riley, Tajemnice Fleat House

Niepublikowana dotąd powieść Lucindy Riley.

To szczególna pozycja, którą autorka udowodniła, że potrafi wykraczać poza ramy powieści obyczajowej, i zrobiła to w doskonałym stylu.

„Tajemnice Fleat House” to powieść kryminalna i choć nasuwają się przy niej oczywiste skojarzenia z Agathą Christie, z resztą twórczości Lucindy Riley łączy ją sposób splatania aktualnych wydarzeń z przeszłością.

Prywatna szkoła z internatem na angielskiej prowincji.
Podejrzana śmierć jednego z uczniów.
Kolejny zgon osoby związanej ze szkołą, który nie może być przypadkowy.
Zniknięcie małego chłopca.
A wszystko to owiane całunem tajemnicy.

Kiedy w internacie Szkoły Świętego Szczepana umiera jeden ze starszych uczniów, wszystko wskazuje na to, że nie doszło do przestępstwa. Wpływowy ojciec chłopca domaga się jednak wszczęcia śledztwa.

Prowadzenie dochodzenia zostaje powierzone młodej błyskotliwej detektyw Jazz Hunter, która ma za sobą bardzo ciężki rok. Czeka ją trudne zadanie, choćby dlatego, że nie jest w stanie wykrzesać w sobie sympatii dla ofiary. Ale przede wszystkim dlatego, że osoby, z którymi rozmawia, wyraźnie coś przed nią ukrywają. I Jazz czuje, że nie chodzi im tylko o chronienie dobrego imienia szkoły.

Jazz, która musi walczyć z własnymi demonami, zaczyna zdawać sobie sprawę, że czeka ją najbardziej skomplikowane śledztwo w jej karierze. Bo Fleat House skrywa tajemnice tak mroczne, że być może sama nie chciałaby ich odkryć.


Piotr Guzy, Stan wyjątkowy

Wojna, nawet gdy oficjalnie się kończy, trwa w ludziach nadal. Wojenna destrukcja staje się początkiem zmian nie tylko granic państw, ustrojów, ale także ludzkich charakterów. Każe nam stanąć przed wyborami, do których żadna inna sytuacja nas nie przygotuje. O tym właśnie traktuje Stan wyjątkowy Piotra Guzego.

Dlaczego walcząc o wolność ojczyzny jako żołnierz Armii Krajowej, przez władze Polski Ludowej uważany jestem za bandytę? Czy będąc w obozie, powinienem ratować za wszelką cenę siebie samego, czy raczej siebie poświęcić dla wcale niepewnego ocalenia współwięźniów? Jak żyć wśród mnóstwa stalinowskich ohydztw? Jak poradzić sobie, przede wszystkim psychicznie, z niechcianym spadkiem nieludzkich czasów?

Piotr Guzy, prowadząc pozornie chaotyczną narrację – bo o tego typu sprawach nie da się mówić prostymi zdaniami – pozwala czytelnikowi szukać odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Sposób, w jaki autor przedstawia obrazy z powojennego życia rodziny inteligenckiej, czyni wręcz odbiorcę uczestnikiem opisanych zdarzeń.

Książka ta jest uważana przez samego autora za jego najlepszą powieść. W 1968 roku londyńskie „Wiadomości” wyróżniły Stan wyjątkowy jako najwybitniejszą książkę pisarza polskiego wydaną na emigracji.



wtorek, 21 czerwca 2022

Beztroska...

Ten zapach lata. Ten szum wiatru. To ciepło otulające człowieka. Ten zapach i szum wody. Zupełnie jak podczas beztroskich wakacji, które pamiętam z dzieciństwa. 

Może wtedy nie było grilla, tylko ognisko. Może wtedy nie było składanych krzesełek, a zwykły koc. Była jednak ta sama radość i beztroska. I cieszenie się wszystkim tym, co dookoła.

Lubię takie sentymentalne powroty do minionych letnich dni :)

Lubię wypoczynek nad rzeką

Bardzo wygodne te krzesełka

Zieleń liści i błękit nieba - połączenie idealne

Tym razem czytam "Rytmy Harlemu"

A to niespodzianka

Sezon na grilla czas start!

Osamotniona...

Miało komary odstraszać

Gdy słońce idzie spać...

Obserwujemy zachód słońca

Niezdrowe, ale smaczne :)

Na tle zachodzącego słońca

Sprytna walizeczka zamiast kosza piknikowego

A my nadal patrzymy na słońce....


piątek, 17 czerwca 2022

Kino #46


Tym razem mam dla Was kapitalną izraelską komedię! „Podróż poślubna” (reżyseria Talya Lavie)! Choć według mnie bardziej adekwatny tytuł to „Noc poślubna”. 

Tak, towarzyszymy nowożeńcom podczas ich nocy poślubnej. Zaczęło się standardowo, skończyło… no cóż… nie tak wyobrażali sobie tę noc.

Piękny ślub. Piękne wesele. Piękny (i bardzo drogi) apartament, w którym Eleanor (Avigail Harari) i Noam (Ran Danker) mają spędzić swoją pierwszą noc jako żona i mąż. Ten apartament to prezent od ojca Noama. Wszystko byłoby cudownie, gdyby Eleanor przypadkiem nie odkryła TEJ koperty! TA koperta to prezent ślubny od byłej Noama. To prawda, zaprosili ją na wesele, więc jest i prezent, ale… 

Ale dlaczego na TEJ kopercie jest tylko jedno imię?! Dlaczego TA koperta była w marynarce Noama, a nie z prezentami od pozostałych gości?! 

Zaczęło się! Seria pytań wystrzelona jak z karabinu maszynowego. Złość i irytacja. Były łzy. Padły gorzkie słowa. Każde z nich nieco się zagalopowało. Nie tak wyobrażali sobie tę noc. Noam w końcu skapitulował. Otwierają kopertę, a tam czek i … pierścionek z kompasem! Tego było już za wiele! 

Eleanor wpadła jednak na cudowny pomysł. Ten pierścionek trzeba JEJ po prostu oddać. Natychmiast! I wtedy już nic nie będzie zakłócać ich nocy poślubnej. Będzie cudownie. Będzie tak, jak miało być. Wyruszają w drogę. Ona w pięknej sukni ślubnej. On w ślubnym garniturze. Ta noc będzie bardzo długa…

Tyle z fabuły. Towarzysząc bohaterom podczas tego specyficznego spaceru obserwujemy nocne życie Jerozolimy. Przy okazji coraz bardziej ich poznajemy. Szalona i ekscentryczna Eleanor, dla której nic (absolutnie nic) nie jest przeszkodą. Gdy obierze sobie jakiś cel będzie do niego dążyć na przekór wszystkim i wszystkiemu. Spokojny i bardzo zachowawczy Noam. To ocean cierpliwości. Tylko dlaczego tak bardzo nie chciał otworzyć tej przeklętej koperty? Co chciał ukryć? 

I kolejne pytanie: dlaczego każde z nich zaprosiło swoich byłych partnerów na własny ślub? Czyżby do końca nie potrafili rozstać się ze swoją przeszłością? Dlaczego? Dlaczego tak ważne było dla Eleanor, aby oddać ten niewygodny prezent koniecznie teraz?! 

Czy nie lepiej byłoby cieszyć się wspaniałą nocą poślubną z ukochanym? W dodatku w tak luksusowym apartamencie?

Dlaczego? Dlaczego o tej porze matka Noama wpadła na niego na ulicy?! Śledziła go?!

Dziwnych i nieoczekiwanych spotkań było nieco więcej. Nie wszystkie okazały się sympatyczne…

Całości dopełniają piękne obrazy, piękna muzyka, niebanalne dialogi… Film, który polecam z czystym sumieniem :)




wtorek, 14 czerwca 2022

Kino #45


Weekend bez filmu, to weekend stracony :) Tym razem chciałabym napisać o filmie, z którym mam spory problem. Z jednej strony osadzony w sytuacji, która wydarzyła się naprawdę, a więc lekcja z historii gwarantowana. Z drugiej zaś historia nieco infantylna. Jest jeszcze kwestia produkcji…

Wybuch w Czarnobylu i ewakuacja mieszkańców Prypeci.

Alya (Maria Poezhaeva), Paweł (Yuriy Borisov) i ich błyskawiczna miłość. W jeden dzień przeżyli więcej, niż niektórzy potrafią przeżyć przez wspólnych dziesięć lat.

„Ćmy” to produkcja ukraińska. I gdy może niektórzy z nas mają już przesyt wszelakimi ukraińskimi tematami, właśnie teraz trafiłam na ten obraz.

To, co było dobre. 

Film świetnie oddaje ówczesne realia. To, jak żyli ludzie. To, czym żyli ludzie. Reżyser dosłownie przeniósł nas w czasie. I ta muzyka! Oczywiście nie mogło zabraknąć i kultowego „Kina”, którym zachwycała się ówczesna młodzież. Alya oszalała na punkcie Coja! Alya to taka typowa nastolatka. Zakochana w swoich muzycznych idolach. Zbuntowana w szkole. Żyła tym, co wtedy było dla niej istotne. Choćby słynne marmurki! Tęskniła. Ogromnie tęskniła za ojcem. Jeszcze tylko kilka dni i go zobaczy! A tymczasem zbliża się majówka. Marianka, starsza siostra Alki, proponuje wyjazd do ciotki, do Prypeci. Gorszego momentu nie mogły wybrać! One naprawdę miały niesamowitego pecha, bo w momencie wybuchu w elektrowni były naprawdę bardzo blisko. Wtedy jeszcze nie zdawały sobie sprawy, co się wydarzyło…

Tak samo jak mieszkańcy pobliskiej Prypeci. Tak, pojawiło się wojsko, a wojskowi byli dziwnie ubrani z maseczkami na twarzach, ale… Ale nie było żadnej informacji, nie było żadnego ostrzeżenia, nie było ani słowa o tym, co się wydarzyło i jakie będą konsekwencje! Matki z małymi dziećmi wychodziły na spacer jakby nigdy nic! Panika zaczęła się nieco później. Aż w końcu władze zdecydowały o masowej ewakuacji. Miasto wymarło. Zostało tylko wojsko, milicja, szabrownicy i oni … Alka i Pasza!

To, co było średnie. 

Niestety historia Alki i Paszy została ukazana … infantylnie. No cóż, innego słowa nie znajduję. Tak, ich drogi skrzyżowały się w tym przeklętym Czarnobylu. Tak, nie mieli przed sobą wielu lat życia. Tak, doskonale o tym wiedzieli. Byli młodzi, byli przestraszeni, byli zdezorientowani. Ale mieli siebie i to było w tym momencie dla nich najważniejsze. Pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, pierwsze zbliżenie. Wszystko działo się w zawrotnym tempie.

Konsekwencje. W ich przypadku choroba popromienna była gwarantowana. Pasza odczuł jej skutki znacznie prędzej, Alka nieco później. Nie było dla nich ratunku. Ale… ale na świecie pojawił się owoc ich szalonej nocy. I gdyby nie determinacji Alki…

Czarnobyl. Ludzki błąd. Wybuch. Prypeć. Niczego nieświadomi mieszkańcy. Ewakuacja. Miasto-widmo. Miasto, do którego nikt nie wrócił. Miasto, które jest teraz niczym muzeum dla zwiedzających. Miasto, które jest świadectwem strasznego wydarzenia. Ale straszniejsza była taktyka obrana przez władze. Milczenie!

Dla mnie temat tragedii czarnobylskiej to temat niewyczerpany, dlatego z wielką ciekawością będę sięgać po produkcje poruszające właśnie to zagadnienie. Mimo pewnych zgrzytów polecam ten film. Podobno jest jeszcze serial o tym samym tytule i w serialu są rozwinięte niektóre wątki. Znając siebie obejrzę i serial :)