niedziela, 29 stycznia 2023

Koncertowy look #1

Wróciłam do domu pijana, choć nie wypiłam ani grama :) Tak oszołomił mnie koncert Panów Waglewskich! W miniony czwartek miałam przyjemność uczestniczyć w kapitalnym wydarzeniu - Waglewski Fisz Emade "Duchy ludzi i zwierząt"

To były magiczne dwie godziny. Dźwięk, słowo, światło. I ta energia bijąca ze sceny!

Oszołomienie nadal trwa, a to między innymi dzięki temu, że z koncertu wróciłam z płytą :)

Któż by w takiej chwili myślał o sukienkach? Poszłam tak jak stałam. Niemalże od razu po pracy...

Słucham na okrągło :)

Choć tę sukienkę akurat w ten czwartek założyłam nieprzypadkowo

I moje ulubione ostatnio kolczyki....

... i zawieszka


piątek, 27 stycznia 2023

"Śnieg w kościołach, śnieg w bramach, śnieg pod Kopcem Kościuszki"

Tak, to Marcin Świetlicki :) Zawsze mówi mi się to, gdy pada śnieg. Tak też było i w minioną sobotę. Nastawiłam się na śnieżyce i na to, że ten śnieg (a nie jego resztki) zostanie z nami nieco dłużej. 

Choć podobno wszystko jeszcze przez nami :) 

A drzewiej bywało tak...











poniedziałek, 23 stycznia 2023

Albumy i albumiki, czyli książki do oglądania

Przyznaję. Lubię albumy wszelakie. Czasem kupuję je ot tak, zaciekawiona danym tematem. Czasem otrzymuję je w prezencie i to są mile widziane prezenty:) Czasem kupuję je jako pamiątki z podróży. Przeglądam je sobie od czasu do czasu szukając wytchnienia, inspiracji czy chcąc nacieszyć oczy czymś estetycznym.

Dziś chciałabym napisać kilka słów o trzech albumach.


Design i moda w przedwojennej Polsce.

Maja i Jan Łozińscy zebrali w jednej publikacji naprawdę sporo ciekawych zdjęć dotyczących wielu sfer życia tamtego okresu. Znalazłam wiele fotografii, których wcześniej nie widziałam, co jest oczywiście dużym plusem. Przeglądając tę publikację mogę choć na chwilę przenieść się do pięknie urządzonego mieszkania, do zamkowych wnętrz prezydenckiego zamku w Wiśle, do warszawskiej kawiarni Adria czy do schroniska na Kalatówkach. Mogę podziwiać promowane wówczas wzornictwo czy też modę. Ach te lata 30. XX wieku! Zawsze będą dla mnie kopalnią inspiracji!


Arcydzieła Państwowej Galerii Tretiakowskiej

To pamiątka z Moskwy, którą nabyłam oczywiście po zwiedzaniu Trietiakowki. Tym samym wciąż i wciąż mogę wracać do moich ulubionych rosyjskich pejzażystów. Sawrasow, Wasiliew, Szyszkin, Lewiatan... I tematyka biblijna, a więc "Chrystus na pustyni" Kramskiego i "Demon" Wrubla! To dla tego ostatniego obrazu do Trietiakowki jeździłam kilka razy. Dość długo był w renowacji :)


Ostatni to mały album, który jest pamiątką moich wrocławskich wojaży. Chełmoński i wszystko jasne :) Te "Dropie", ten "Zjazd na polowanie", ten "Poranek w puszczy", ten "Odlot żurawi", to "Babie lato", te jesienne "Dymy", ta "Droga w lesie", ten "Zając wśród zboża", ta "Polna droga", ta "Willa w ogrodzie", ta "Jutrzenka", te "Kuropatwy", ta "Sójka", ta "Kurka wodna", te "Bociany", ten "Zachód słońca zimą"... Te obrazy mogę oglądać na okrągło. Przynoszą tyle ukojenia...





sobota, 21 stycznia 2023

monika olga szyje #64


Dekoracja okien. To zadanie do łatwych wcale nie należy. Choć możliwości mamy wiele my najbardziej lubimy tradycyjną opcję, a więc firany i zasłony

Od dłuższego czasu myślałam o zmianie zasłon w kuchni, którą mamy od południa. Niestety dotychczasowe zasłony bardziej przytłaczały wnętrze, aniżeli je ozdabiały. I doszłam do wniosku, że zasłony, które potrzebuję uszyję sobie sama...
 
Tak, one celowo są takie wąskie. Miały jedynie sprawić, aby okno nie było takie "gołe". Odkąd mamy zasłony zewnętrzne, te wewnętrzne mogą pełnić funkcję wyłącznie dekoracyjną.

Szyjąc zasłony po raz pierwszy skorzystałam ze specjalnej stopki, którą nazywam stopką ze ślimakiem. Nie ukrywam, że bardzo ułatwia sprawę, choć trzeba być czujnym podczas całego procesu szycia :)





Miała być kratka, są paski :)

A Wy co preferujecie? Zasłony? Rolety? Czy nie potrzebujecie ani jednego, ani drugiego?

czwartek, 19 stycznia 2023

"Miłosne antidotum"


"Miłosne antidotum" to szwedzka komedia z 2014 roku z Izabellą Scorupco (Veronica) oraz David’em Hellenius’em (Micke) w rolach głównych. Film niby przewidywalny, a jednak… Do tego pięknie pokazana Szwecja… Ale od początku…

Veronica jest lekarzem pracującym w jednym ze szwedzkich szpitali. Wydawać by się mogło, że jej życie jest ustatkowane. Tak, jest rozwiedziona, ale odnosi się wrażenie, że z rozwodem już się pogodziła. Tak, ma syna, ale nie jest samotną matką, bo wraz z byłym już mężem sprawują nad nim naprzemienną opiekę. Życie spokojne, na wysokim poziomie, bez większych kłopotów.

Micke jest stolarzem prowadzącym własną firmę. Tak, ma wspólnika … nie tylko do biznesu. Teraz była już żona Micke’ego jest żoną jego wspólnika… I podobnie jak Veronica Micke też sprawuje opiekę naprzemienną ze swoją byłą żoną, tylko że nad córką, która notabene jest w takim samym wieku jak syn Veroniki. Zawiłe? Niekoniecznie! Wszystko skomplikuje się o wiele bardziej nieco później :)


Jak tych dwoje się poznało skoro pochodzą z dwóch różnych światów? Veronica postanowiła wyremontować kuchnię, a tym remontem ma zająć się Micke. To ich spotkanie nr 1.

Jest jeszcze koleżanka Veroniki, która umówiła się na randkę w ciemno i trochę bała się pójść na spotkanie sama. Poprosiła Veronikę, aby ta ją „ubezpieczała”. Veronica dziarskim krokiem wchodzi do knajpy i … to ich spotkanie nr 2.

I zaczęło się! Zauroczenie, zachwyt, miłosne uniesienia! Wszystko było idealnie, gdy byli sami, ale przecież nie da się tak w nieskończoność. Mają dzieci, które jakoś muszą odnaleźć się w nowej sytuacji. Veronica wpada na pomysł, że spędzą kilka dni na szwedzkim wybrzeżu. Dzieciaki na pewno się zaprzyjaźnią, a oni będą mieli cudowne wakacje!


To był początek końca… Niewinne kłamstewka urosły do poważnej rangi. To nie mogło się udać….

To dobre kino. Niby komedia romantyczna, ale wcale nie taka głupiutka. Do tego szwedzkie pejzaże!

Jakie morały płyną z tego filmu? Człowiek pragnie miłości niezależnie od wieku. Gdy związek tworzą ludzie pochodzący z różnych światów trzeba być przygotowanym na to, że będzie nieco trudniej. Do tego dzieci, które są w takim wieku, że i bez tych rewelacji jest im ciężko i są nastawione raczej na nie. Czasem trzeba usłyszeć kilka gorzkich słów o sobie i odpowiedzieć sobie na pytanie, kogo tak naprawdę chcę uszczęśliwić. I ostatnia lekcja: nie poddawać się zbyt szybko :)

Jeśli nie widzieliście tego filmu, a macie ochotę na lżejsze, choć niebanalne kino to polecam "Miłosne antidotum".



niedziela, 15 stycznia 2023

monika olga czyta #2

Kate Mulvey i Melissa Richards, Kanony piękna Zmieniający się wizerunek kobiety 1890-1990


To ciekawa publikacja, do której zapewne co jakiś czas będę wracać … wybiórczo. Bo autorki temat potraktowały też … wybiórczo i przypuszczam, że bardzo subiektywnie. Nie, to nie zarzut.

Najpierw sama konstrukcja książki. Na wielki plus! Autorki świetnie tę książkę skroiły. Każdy rozdział to kolejne dziesięciolecie w historii. Każde dziesięciolecie zostało podzielone na mini podrozdziały: życie i czasy, modne twarze, film i media, moda, fryzury i kapelusze, kosmetyki, ciało i bielizna, praca i rozrywka. To były drogowskazy, które prezentowaną treść i utrzymywały w ryzach, i pomogły ukazać zachodzące zmiany. Bo to wszystko było ze sobą nierozerwalnie połączone. Jest też sporo zdjęć, co niewątpliwie jest atutem tej publikacji.

Skupię się na wybranych przez siebie twarzach czy też momentach w historii, które dla mnie są pewnym symbolem…

1890. „Dziewczyna Gibsona”. Początek.

1900. Rozwój sportu kobiecego. Jazda na nartach? Gra w tenisa? Jazda na wrotkach przy muzyce? Można to robić razem!

1910. I Wojna Światowa. Kobiety są coraz bardziej aktywne zawodowo na różnych polach, bo muszą zastąpić mężczyzn wysłanych na front. Okazało się, że na nowych stanowiskach pracy radzą sobie dobrze. Ba, czasem nawet bardzo dobrze… A czasem nawet lepiej, niż mężczyźni!

1920. „Jazz stał się szaleństwem, któremu oddawano się niemal każdej nocy, samochód sprawiał, że życie toczyło się szybciej, cały świat wydawał się pragnąć zabawy”. Podpisuję się pod słowami autorek. Nic dodać, nic ująć. A pod koniec tego dziesięciolecia ogromny krach! Bo wszyscy bawili się na kredyt…

1930. To było wyjątkowe dziesięciolecie, które zakończyło się najgorzej, jak tylko mogło… Kolejna długa wojna! Ale zanim wybuchła… Morskie podróże, kobiety w spodniach, pierwsze samochodowe wyścigi kobiet. Greta Garbo, Vivien Leigh i Marlene Dietrich. To one są teraz ikonami…

1940. Kobiety w wojsku! Kino to nie tylko ckliwe miłosne historie. Kino to potężna broń propagandowa. Choć… w 1947 roku zorganizowano pierwszy festiwal filmowy w Cannes, który przetrwał do dziś. Rozwój chirurgii plastycznej. Choć nie wynikało to tyle z próżności, ile z niesienia pomocy okaleczonym na frontach.

1950. Pod koniec tej dekady brytyjski premier miał wypowiedzieć znamienne słowa: „Nigdy nie było Wam tak dobrze”. Coś w tym jest. Europa cały czas podnosi się ze zniszczeń wojennych, co napędza koniunkturę. Rozwój technologii ma służyć nie tylko celom wojskowym, ale i ułatwiać życie cywilom. Nowy model kobiety to zadbana i doskonała pani domu, która dba o rodzinne gniazdko. A na ekranach kolejne ikony: Marilyn Monroe, Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor.

1960. Dziesięciolecie buntu i protestów! Niemalże na każdym polu. Nikt nie chciał kolejnej wojny! A w modzie też rewolucja! Twiggy i mini! To też epoka dzieci-kwiatów. Pokój, wolność, miłość, muzyka. Tym chcieli żyć młodzi ludzie. Lata 60. to też pierwszy Woodstock.

1970. To ubrania na cebulkę i platformy. To kult szczupłej sylwetki. To punk!

1980. Dwie jakże różne ikony. Madonna i Lady Di! To czas boomu. To czas „Dynastii”. To nadal kult szczupłej sylwetki, ale zarazem też kult sportu.

1990. Słodkie lata 90. I niekwestionowana królowa wybiegów! Tak, to ona! Kate Moss!

Zaakcentowałam tylko kilka faktów, tylko kilka nazwisk. Po więcej zapraszam do publikacji „Kanony piękna Zmieniający się wizerunek kobiety 1890-1990” :)