niedziela, 8 grudnia 2019

Uszyte #6

Ostatnio nie miałam zbyt wiele czasu na szycie, ale … już od dłuższego czasu myślałam o tym, aby w końcu zrezygnować z płatków kosmetycznych jednorazowych, a przerzucić się na wielorazowe. Zresztą hasło "wielorazowość" stało się hasłem przewodnim moich obecnych zmian. I nie, nie głoszę tego hasła dlatego, że panuje taka moda. A dlatego, że chcę ulepszyć swoje życie przyczyniając się choć w niewielkim stopniu do ochrony środowiska. Tak rozdmuchana dziś ekologia i głoszący ją ekolodzy dość często zapominają dodać, że ekologia to też wielokrotne używanie rzeczy, które już zostały wyprodukowane. Ale więcej napiszę innym razem, bo w moim przypadku nie tylko o modną dziś ekologię chodzi.

A oto efekt mojej pracy. Tym razem ważniejsza była ilość, a nie dbałość o detale. Jakkolwiej niefajnie to zabrzmi :)



piątek, 6 grudnia 2019

Przeczytane #4

Jestem zachwycona tą książką. Pięknie opowiedziana historia pewnej starszej już pani. To książka, do której co jakiś czas będę wracać. Mądra i wzruszająca. Obcowanie z taką literaturą to czysta przyjemność. Więcej przeczytacie tutaj


To lektura lekka i łatwa. Dla mnie idealna na czytanie w podróży. Ta książka miała dostarczyć mi rozrywki i tak też było. Nie miałam wielkich oczekiwań wobec tej lektury. Więcej przeczytacie tutaj


Kapitalna powieść przyrodnicza. Na zimowe zaczytanie się jak znalazł. Więcej przeczytacie tutaj, a wspominałam o niej przy okazji innego wpisu (tutaj


Ten kto lubi literaturę podróżniczą może spokojnie sięgnąć po tę książkę. Więcej przeczytacie tutaj



To nie była zbyt łatwa lektura. Wymagała skupienia, ale warto było ją wysłuchać. Więcej przeczytacie tutaj



wtorek, 3 grudnia 2019

A na Rugii było tak...

Obiecuję, że to już ostatni post z naszych nadmorskich wojaży. Na Rugię wybraliśmy się samochodem, ale zabraliśmy ze sobą także rowery i oczywiście nasz cały biwakowy ekwipunek. Tu kempingi były różne, ale przeważały te bardzo zadbane i na wysokim poziomie. 

Rugia to kolejna wyspa, która mnie zachwyciła. Zachwyciła mnie wszystkim: przyrodą, klimatycznymi miasteczkami, ciekawą historią. Była nieco bardziej zatłoczona, niż Bornholm, ale to nadal nie były męczące tłumy. 

Zwiedziliśmy większą część wyspy, a to dlatego, że pomiędzy poszczególnymi i bardziej oddalonymi od siebie miejscami poruszaliśmy się samochodem. Ze znalezieniem kempingów nie było żadnego problemu. 










niedziela, 1 grudnia 2019

Na wyspie...

Zeszłoroczny urlop postanowiliśmy spędzić na Bornholmie. Dostaliśmy się tam z Kołobrzegu. 

Bardzo lubię biwakować. Bardzo lubię jeździć na rowerze. Ale nie ukrywam, że ta wyprawa była dla mnie małym wyzwaniem. Przede wszystkim kwestia spakowania się. Musiałam zmieścić wszystko w sakwach rowerowych i musiałam cały czas mieć na uwadze, że cały dobytek będę nieustannie woziła ze sobą. 

Na Bornholm wybraliśmy się oczywiście latem, ale i tak musieliśmy być przygotowani na każdą pogodę. Padało tylko raz, ale za to tak porządnie, że przemokliśmy totalnie... I powiem tak. Nic nie sprawdziło się tak dobrze w ochronie przed zamoknięciem naszych sakw i karimat jak wielkie worki na śmieci. Niestety trochę za późno na to wpadłam. A raczej zbyt długo wierzyłam, że te pokrowce, które mam zdadzą egzamin. Nie zdały.

Bornholmem jestem zachwycona. Te urocze domki. Ten handel przydrożny. Te klimatyczne miasteczka. Te piękne pejzaże. Te czyste kempingi! To były wakacje!


























piątek, 29 listopada 2019

Estonia...

Tym razem pominęliśmy Tallin, a wyruszyliśmy w stronę Parnawy i dalej... na wyspę Saremę, a później do Haapsalu. Nie ukrywam, że Estonią jestem zauroczona i pewnie nie raz jeszcze tam wrócę. Tymczasem kilka zdjęć z naszej wakacyjnej wyprawy sprzed kilku lat.