niedziela, 31 maja 2020

Białowieża

Ta doga prowadzi do ścisłego rezerwatu.


A to zdjęcie, którego autorem jest mój mąż.

I tego też.



I tego oczywiście też :)

W parku w Białowieży.

Czasownia = kapliczka.

Cerkiew w Białowieży.

Lubimy to miejsce.

I serwują tu pyszne sandwicze.

I te zdobienia...


Gdzieś między Białowieżą a Teremiskami.

Słynna Dziedzinka Simony Kossak.

Po deszczu...



Przy drodze...



Białowieża i jej okolice (Teremiski, Budy Leśne) to miejsca, do których chętnie wracamy. Póki co znamy je tylko z miesięcy letnich, ale marzy mi się Białowieża i zimą.

To cudowne miejsce, w którym nigdy nam się nie nudzi.



Były i żubry :)


A to świetna knajpa w Białowieży. Pierogi palce lizać :)


Pięknie odnowiona stacja carska.


Musi być i ognisko...

Studnia na naszym podwórku.


Przyroda. To przede wszystkim dla niej przyjeżdżamy, ale nie tylko. Raz umówiliśmy się (bardzo wczesną porą, ok 4 nad ranem) z przewodnikiem i z nim zwiedzaliśmy ścisły rezerwat. A tak... włóczymy się, albo przemierzamy kilometry na rowerach. Ostatnio też kajakowaliśmy po Narewce, ale tylko godzinę. Burza skutecznie nas przepędziła.





Historia. Historia terenów białowieskich jest bardzo ciekawa, więc przyciągają nas nie tylko walory przyrodnicze. Szukam ciekawej publikacji o Białowieży za czasów carskich, a póki co przeczytałam książkę Anny Kamińskiej, będącej zbiorem przeróżnych opowieści o Białowieży. Zainteresowanych odsyłam tutaj


Białowieża to też miejsce już na zawsze połączone z postacią Simony Kossak i w tym przypadku również odsyłam do publikacji Anny Kamińskiej - tutaj


Ale... gdy byliśmy już w Białowieży skorzystaliśmy z możliwości bezpłatnych przepustek i podziwiliśmy puszczę i po białoruskiej stronie. Kilka dni wcześniej złożyliśmy wniosek o taką przepustkę i bez problemów ją otrzymaliśmy. Do granicy polsko-białoruskiej podjechaliśmy samochodem, a dalej na rowerach. Ta przepustka upoważnia do przebywania na terenie puszczy przez trzy doby, a granicę można przekroczyć albo pieszo, albo na rowerach. Brak możliwości poruszania się samochodem. Dla nas to i tak była świetna opcja i jeden dzień spędziliśmy u naszych białoruskich sąsiadów. A gdy już tam byliśmy nie mogliśmy przepuścić okazji spotkania z Dziadkiem Mrozem. Tak, bo to tam właśnie ma siedzibę Dziadek Mróz :)



Istotny drogowskaz :)


A to już w siedzibie Dziaka Mroza. Był na miejscu :)



Prezent od Dziadka Mroza.

Poczta. Z Polski też :)

To miejsce, w którym można urządzić sobie piknik. Cały szereg...


czwartek, 28 maja 2020

Kulinarnie #11

Racuchy z jabłkami.

Każdy ma swój ulubiony i wypróbowany przepis. Każdy ma swoje ulubione wersje zarówno wykonania, jak i serwowania. W moim rodzinnym domu zawsze były racuchy albo na słodko (z cynamonem i posypane cukrem pudrem), albo na słono (bez cynamonu i podane z kwaśną śmietaną). Ja ten przepis lekko zmodyfikowałam, a najczęściej jemy już bez żadnych dodatków (bez cukru pudru, bez śmietany).

Jedno jest pewne. Racuchy z jabłkami to idealna propozycja na śniadanie czy na podwieczorek :)

A oto mój wariant...

Składniki:

mąka (ok 2 szklanek)

cukier waniliowy (1 małe opakowanie)

proszek do pieczenia (pół łyżeczki) 

jajka (2 szt.)

mleko (1 szklanka)

woda (3/4 szklanki)

jabłka (w zależności od ich wielkości 2 albo 3)

Oddzielam żółtka od białek. Białka ubijam na sztywną pianę i przekładam do miseczki. 

Ciasto: mąka + cukier + proszek do pieczenia + mleko. To wszystko miksuję na wolnych obrotach po czym stopniowo dodaję wodę i żółtka. Gdy ciasto już ma jednolitą masę dodaję białka i mieszam łyżką. Na końcu dodaję jabłka (tu wariacje krojenia mogą być różne, ja kroję je na dość wąskie kawałki) i ... na patelnię. Smażę ok 1,5 minuty z każdej strony. I gotowe :)




wtorek, 26 maja 2020

Noteć

Nie powiem, żeby zdarzało się to często (choć na tę okoliczność kupiłam sobie nawet specjalne obuwie!), ale ... lubimy kajakować.

Generalnie lubimy spędzać czas nad rzeką. Czy to po prostu siedząc na brzegu i patrzeć się na wodę (bardzo uspokajające). Czy to rozbijając obóz nad rzeką i najzwyczajniej w świecie odpoczywać i piknikować (a odkąd mamy hamak to nasze obozowiska lubimy jeszcze bardziej). 

Tym razem Noteć, którą najczęściej podziwiamy jednak z kajaku. Zapraszam na krótką fotorelację z naszej kilkugodzinnej wyprawy.