poniedziałek, 29 czerwca 2020

Kulinarnie #13


Kasza manna w nieco innym wydaniu. Mój piekarnik przy pieczeniu ciast nadal ze mną nie współpracuje, więc postanowiłam przyrządzić coś bez pieczenia. I z tych składników, które akurat miałam pod ręką. 

Padło na kaszę manną, bo to podstawowy składnik tego deseru. A oprócz tego biszkopty, mleko, kakao, rodzynki i czekolada. I jeszcze coś do osłody. Akurat teraz użyłam syropu z agawy, ale często też korzystam z dobrodziejstw miodu. 

Kaszę manną gotuję w dwóch wersjach. Pierwsza warstwa to kasza z dodatkiem syropu z agawy, cukru wanilinowego oraz kakao. Druga ma to wszystko z małą różnicą. Zamiast kakao pojawiają się rodzynki. A na wierzch polewa czekoladowa. Najpierw czekolada mleczna, a na nią biała. 

Bardzo lubimy taki deser :)





sobota, 27 czerwca 2020

Wakacje z książką #1


Lipiec za pasem. Pierwszy miesiąc wakacyjny. A skoro tak, to czas na wakacje z książką. I idealnie sprawdzą się ostatnie nowości w mojej biblioteczce, które w zamian za punkty otrzymałam od portalu granice.pl 


Anna Kalinowska, Uciec w Himalaje, czyli PRL, dewizy i marzenie o wolności. 

Od wydawcy: 

W latach osiemdziesiątych azjatyckie wyprawy trekkingowe były najlepszą chwilową ucieczką od szarzyzny PRL-U. 

A Polacy znaleźli sprytny sposób, by je Tano organizować. 

Zjawisko wyjazdów ,,Kierunek Azja" nieco przypominało fenomen Dzikiego Zachodu z czasów gorączki złota. Lecieli, jak i tam po ,,złote runo", osobnicy najprzeróżniejsi: romantyczni podróżnicy i kombinatorzy, przekupy z bazarów i wyczynowi himalaiści, amatorzy trekkingu i miłośnicy leżenia na plaży. Choć tak wiele ich dzieliło dla wszystkich kluczem do sukcesu wyjazdu był handel z ,,dobrym przebiciem". Jedni za te zyski jechali do Nepalu by ruszyć na trekking w Himalaje, inni robili kolejne zakupy, by wieźć nowy towar prosto na polskie bazary. Książka opowiada o wyprawach w tym romantycznym celu - podróży w największe góry świata - i o handlowych perypetiach ,,po drodze". Pięć opowiadań - pięć prawdziwych historii ubranych w literacki kostium. Podane ze swadą, oddają klimat tamtych czasów. 


Joanna Chmielewska, Mąż zastępczy 

Od wydawcy: 

Piotra poznajemy w momencie, gdy po analizie swojej sytuacji życiowej dochodzi do wniosku, że jest po prostu nieudacznikiem.

Odejście żony było dla niego kompletnym zaskoczeniem. Tym boleśniejszym, że kochankiem Karoliny okazał się jego szef. Piotr unosi się honorem i rzuca pracę. Mimo że jest świetnym fachowcem (z wykształcenia mechanik obróbki skrawaniem, z doświadczenia budowlaniec, z zamiłowania złota rączka), a przy tym pracowity, wytrwały, dokładny, uczynny, nie może znaleźć pracy, która by go satysfakcjonowała. I ciągle przeżywa odejście Karoliny.

Kiedy sąsiadka prosi go o pomoc, nasz bohater wpada na pomysł, żeby jako „mąż zastępczy” wynajmować się do męskich prac domowych oraz innych zadań, jakie zlecą mu pozbawione męskiego wsparcia klientki. To zajęcie staje się dla niego czymś więcej niż tylko sposobem wykorzystania swoich zdolności i zamiłowań do zarabiania na życie. Jako „mąż zastępczy” ma możliwość poznania różnych kobiet. A Piotr ma wciąż nadzieję, że dzięki temu uda mu się lepiej zrozumieć kobiecą psychikę i przede wszystkim własną żonę.

Nowa praca wypełnia niemal całe jego życie. Zlecenia typowe i nietypowe. Sytuacje zabawne, wzruszające, irytujące. Dziesiątki drzwi, a za każdymi drzwiami inny świat, inna ludzka historia. 



Wojciech Dutka, Kurier z Teheranu 

Od wydawcy: 

Doskonałe połączenie powieści historycznej z literaturą sensacyjno-szpiegowską! 

Hrabiemu Antoniemu Mokrzyckiemu, dyplomacie znanemu z powieści „Kurier z Toledo”, nie dane było ułożyć sobie życia u boku żony. Powołany do wojska w stopniu podporucznika otrzymuje rozkaz: jako agent Dwójki ma wywieźć i schować dokumenty agentów polskiego wywiadu w ZSRR. Jednak kampania wrześniowa komplikuje te plany. Mokrzycki staje do walki z Armią Czerwoną w drodze do rumuńskiej granicy. Zaprowadzi go to do obozu kozielskiego. Cudem unika Katynia. Staje się świadkiem ponurej tajemnicy, która zaważy na losie Polski podczas wojny światowej... 

Sprawa katyńska, walka wywiadów i epicka opowieść o Polsce podczas II Wojny Światowej. 

Wojciech Dutka, pisarz i historyk z pasją, opowiada z rozmachem o losach Antoniego Mokrzyckiego podczas drugiej wojny światowej. Na swej drodze bohater styka się z niezwykłymi ludźmi: Józefem Czechowiczem, Tadeuszem Dołęgą-Mostowiczem, Józefem Retingerem, generałami Sikorskim i Andersem, ale także z katami z NKWD. Mokrzycki stanie oko w oko ze Stalinem, szachem Iranu oraz innymi postaciami z historii. „Kurier z Teheranu” to okrutna i przewrotna powieść o drugiej wojny światowej. 


A tutaj możecie przeczytać moją opinię o innej powieści Wojciecha Dutki, „Czerń i purpura”. 


Z kolei tutaj i tutaj znajdziecie kilka słów o powieściach wspomnianego Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.





czwartek, 25 czerwca 2020

Birdwatching #9

Ten odcinek jest nieco inny, niż poprzednie. Tym razem GNIEWKOWO I ANTYKUNA (wystarczy kliknąć link).



Każdy z nas lubi, aby jego praca była doceniona, dlatego zwracam się do Was z prośbą, abyście tym razem (jeśli oczywiście chcecie) komentarz odnośnie filmu zostawili nie tutaj, a właśnie u autora tej krótkiej serii o włochatkach występujących w Puszczy Bydgoskiej.



Z góry bardzo dziękuję :)

wtorek, 23 czerwca 2020

Kino #8


Tak. Jestem kinomaniakiem. Od zawsze :)

Tym razem zapraszam na kilka słów o "Wielkiej majówce" w reżyserii Krzysztofa Rogulskiego z rewelacyjnymi rolami Zbigniewa Zamachowskiego (Rysiek), Jana Piechocińskiego (Julek) oraz ze wspaniałą muzyką Maanamu w tle. 

To film, który zapada w pamięć i do którego co jakiś wracam.

Bo niezależnie od wszystkiego marzeń nikt nam nie zabierze… A gdy trafi się okazja, trzeba z niej korzystać. Bo drugi raz możemy jej nie dostać.

Rysiek po raz kolejny ucieka z zakładu opiekuńczego. Chce wrócić do domu i nie przekonują go słowa ojca, że w zakładzie opiekuńczym przynajmniej ma co jeść. A ojciec nie jest w stanie zapewnić mu nawet tego. Rysiek wie, że nie ma czego szukać w domu i wie też, że do zakładu nie wróci. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Choć nie planował kradzieży pieniędzy, a w dodatku tak spektakularnej sumy, stało się. Wzbogacony o pokaźną kwotę rusza do wielkiego świata.

Warszawa. Zagubiony, naiwny i nie znający życia nie wie co ze sobą zrobić. Los chciał, aby na jego drodze pojawił się Julek. Julek to cwaniak i spryciarz doskonale wykorzystujący nadarzające się okazje, choć wzbudzający sympatię i nie do końca pozbawiony kręgosłupa moralnego. Jak się okazuje potrafi być świetnym kompanem, który mimo wszystko czuje odpowiedzialność za młodszego kolegę. Julek doskonale zdaje sobie sprawę, że więcej takie pieniądze im się nie trafią. Trzeba korzystać, póki można. To teraz jest czas, ich czas, aby zażyć luksusowego życia, na które żadnego z nich nigdy nie byłoby stać. Bo łączy ich jedno. Jeden i drugi nie mają nic. Nie mają domu. Nie mają za co żyć. Nie mają żadnych perspektyw. Nie mają szans na zmianę swojego życia. Jedyne co mają to skomplikowaną przeszłość i ten worek pieniędzy. Hulaj dusza! Zaczyna się przygoda!

A tłem tej przygody jest kapitalna muzyka Maanamu. I fantastyczna "Ta noc do innych jest niepodobna", której tekst oddaje całą kwintesencję tego, co chciał przekazać nam reżyser. Tu muzyka jest idealnym dopełnieniem obrazu. I ta wyśpiewana przez Korę tęsknota za szczęściem…

To wszystko sprawia, że mimo kradzieży i awanturniczych fars nie potrafię negatywnie osądzić ani Ryśka, ani Julka. Tak bardzo chcieli wyrwać się z tej szarości i beznadziei dnia codziennego. Dnia, który nigdy nie przyniósł im nic dobrego i nigdy nie zapowiadał, że jutro będzie lepsze.


niedziela, 21 czerwca 2020

Kino #7


Dziś chciałabym napisać o dwóch filmach. Włoskim "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" i polskim "(nie)znajomi".


Pierwszeństwo ma oczywiście film włoski w reżyserii Paolo Genovese.

To doskonały film. Film skłaniający do wielu refleksji. Film, po obejrzeniu którego możemy zaśmiewać się na głos, a w głowie i sercu mieć wiele wątpliwości i gorzkich konkluzji.

Pewne małżeństwo zaprasza na kolację swoich starych znajomych. Dwie pary i jednego singla. Początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem. Rocco i Eva (rewelacyjna roli Kasi Smutniak) doprawiają potrawy, pojawiają się pierwsi goście, później kolejni i kolejni. Gdy wszyscy są w komplecie zasiadają do stołu i zaczynają zwykłą pogawędkę. Co nowego? Co ciekawego? W pewnym momencie pada propozycja dość ryzykownej zabawy. Otóż polega ona na tym, aby do końca spotkania wszystkie SMS-y należy czytać na głos, a odbierane rozmowy telefoniczne przeprowadzać na głośnomówiącym.

Szybko okazało się, że pomysł na urozmaicenie wieczoru nie był zbyt trafiony. Z ust coraz częściej schodziły uśmiechy, a pojawiał się grymas niepewności. W oczach nie mogłam już dostrzec radości, a widziałam strach. Oby nikt do mnie nie napisał! Oby nikt do mnie zadzwonił! Zdawały się krzyczeć oczy.

Film obnażył smutną prawdę. Przede wszystkim obłudę, brak akceptacji siebie, homofobię, zdrady małżeńskie, kłamstwa, trudne relacje córki z matką (a raczej kompletny brak takiej relacji). Najbardziej przygnębiający wniosek płynący z filmu to stwierdzenie, że nie znamy najbliższych nam ludzi. Tak bardzo możemy się zdziwić. Drugi wniosek dotyczy życia na pokaz. Na zewnątrz przykładne małżeństwo, a tak naprawdę ogromnie nieszczęśliwe.

Przewrotne zakończenie zdaje się pozostawiać nas z pytaniem, czy nie lepiej przymknąć oczy na te wszystkie niewygodne kwestie? Przecież nikt z nas nie jest doskonały.



Polski film "(nie)znajomi" to remake włoskiego filmu "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie". Przyznam szczerze, że trochę bałam się tego filmu. Niepotrzebnie!

Tadeusz Śliwa kapitalnie osadził tę historię w polskich realiach. Spotkanie z przyjaciółmi może przybrać nieoczekiwanie niebezpieczny kierunek. A to za sprawą tajemnic. Tajemnic małych i dużych. Gdy nasze życie to ułuda. Gdy poszukując własnej drogi i własnej tożsamości błąkamy się między tym co powinniśmy a tym co chcielibyśmy (czy raczej czego oczekują od nas inni). Gdy prawda bywa przytłaczająca. Gdy nie mamy już siły grać z góry narzuconej roli. 

To świetne kino. Byłam pod wrażeniem zarówno włoskiego filmu, jak i jego polskiej wersji. I byłam też zachwycona grą aktorów. Rewelacyjnie było obejrzeć Kasię Smutniak, która i w jednym, i w drugim filmie wcieliła się w tę samą postać. Rewelacyjny Tomasz Kot, Maja Ostaszewska, Łukasz Simlat, Wojtek Żołądkowicz, Michał Żurawski i Aleksandra Domańska. Według mnie każdy z nich doskonale pasował do powierzonej mu roli. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić do obejrzenia. Najlepiej i jednego, i drugiego filmu.




piątek, 19 czerwca 2020

Lejtmotyw #1

Pomysł na stworzenie tej serii zrodził się całkiem niedawno. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. O co chodzi? Chodzi o to, aby co jakiś czas prezentować książki o tym samym motywie przewodnim. 

Książki w moim życiu zajmują szczególne miejsce. Tak było zawsze. Odkąd tylko nauczyłam się czytać (a nauczyłam się naprawdę szybko, za co mogę podziękować oczywiście mojej mamie). Nie wyobrażam sobie życia bez książek. Ale... nie czytam też wszystkiego, co wpadnie mi w ręce. Mam swoje preferencje i tematy/motywy, które mnie interesują. Słowem: nie czytam przypadkowych książek.

Syberia. To temat, który interesuje mnie od lat. I to Syberia będzie tematem przewodnim inaugurującym tenże cykl. 

Władimir Arsenjew. Pięknie opisał syberyjską przyrodę w dwóch książkach: Dersu Uzała oraz W Ussuryjskim Kraju.

Ale Syberia to nie tylko zachwycająca swym pięknem przyroda. To też kraina mroczna. Kraina pełna cierpienia i śmierci. I o tym pisał Stefan Waydenfeld w swojej Drodze lodowej czy Michał Krupa w Płytkich grobach na Syberii.

A współcześnie? Syberia nieustannie fascynuje. Syberia przyciąga. Niektórzy liczą na to, że to właśnie tu znajdą odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Choć czasem wprost odpowiedzi nie udzielają. I tu mogę odwołać się do świetnego reportażu naszego rodzimego reportażysty. Jacek Hugo-Bader i jego Dzienniki kołymskie.
Kiedyś znalazłam ciekawą książkę brytyjskiego pisarza. Jeremy Poolman i Droga z kości
I ostatnia przeczytana książka. Tym razem amerykańskiego dziennikarza. Najmniej przypadła mi do gustu, choć to nie jest zła książka. Ian Frazier i jego Podróże po Syberii
Na zakończenie wracamy do naszych podróżników. Nie chciałam go pomijać w tym zestawieniu. Mowa o Antonim Ferdynandzie Ossendowskim i jego rewelacyjnej książce Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów

Jeśli możecie polecić ciekawe książki wpisujące się w dzisiejszy lejtmotyw to z góry dziękuję :)

środa, 17 czerwca 2020

monika olga szyje #13

Gotowa na lato w mieście. Teraz tylko wyruszyć w owe miasto. 

A to na kawę z przyjaciółką, a to na spacer ulubionymi uliczkami, a to do muzeum (całe szczęście już otwarte), a to do kina... 

Albo po kwiaty skoro jest i mój koszyk :) Okazji będzie mnóstwo.





poniedziałek, 15 czerwca 2020

Wyprawy rowerowe

Pisałam kiedyś o tym, że lubimy wyprawy rowerowe.

Wczoraj po bardzo długiej przerwie wybrałam się na małą przejażdżkę rowerową i zebrało mi się na wspomnienia. 

Zapraszam na krótką wspominkową fotorelację.


Na łotewskiej plaży.


Gdzieś między Rygą a Tallinem.

Estonia...

W Haapsalu.
Ostatni zachód słońca, który podziwialiśmy w Estonii.

Na estońskiej plaży.


A to już niemiecka Rugia. 



Poganie.

Port. Rugia.

Nadal Rugia.

Węgierski Eger. Czas na kawę i coś słodkiego.

Eger.

I tylko rower.

Bornholm.

Jedno z bornholmskich miasteczek.

Bornholm i przerwa na kawę.

Port. Bornholm.

A to już na naszym bieszczadzkim szlaku.

Bieszczady...

sobota, 13 czerwca 2020

Kulinarnie #12

Lasagne, a raczej powinnam napisać lazania, bo danie utraciło swój włoski charakter. Dlaczego? Ano dlatego, że zamiast makaronu mamy naleśniki. A do tego podsmażone mięso mielone z indyka i sos beszamel. No i jeszcze tarta mozzarella. Danie proste, a zawsze to jakaś odmiana.

Naleśniki wytrawne. Mięso mielone z  indyka przyprawione solą, pieprzem i sporą dawką cząbru. Sos beszamel to zasmażana mąka zalana mlekiem, więc też nic trudnego. Do sosu, gdy powoli zaczyna gęstnieć dodaję trochę soli, pieprzu i 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej.

Następnie należy poukładać wszystkie składniki w naczyniu żaroodpornym. Jednak ja w przypadku lazanii naleśnikowej używam do tego tortownicy. I zaczynam: naleśnik, sos beszamelowy, mięso, tarty ser, naleśnik, sos beszamelowy, mięso, tarty ser, naleśnik, sos beszamelowy, mięso, tarty ser, naleśnik, tarty ser i posypuję wszystko cząbrem. I do piekarnika na ok 20 min (piekarnik nastawiam na 200 stopni góra-dół).

Lazania w takim wykonaniu jest dość łagodna w smaku, dlatego serwuję do niej nie tak łagodną sałatkę. I znowu nic trudnego. Roszponka, pomidorki koktajlowe, czerwona cebula. I tradycyjnie sól i pieprz. A wszystko delikatnie polewam oliwą.

I obiad gotowy. Jedni piją do tego sok z pomarańczy, inni białe półwytrawne wino :)