piątek, 31 lipca 2020

To już jutro… Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego


Powstanie Warszawskie 1944. Od lat toczą się dyskusje czy było warto... 

Niewątpliwie warto pamiętać o powstańcach i spróbować choć trochę zrozumieć, dlaczego do powstania przystąpili. A zrozumiemy, gdy o powstaniu będziemy czytać z różnych źródeł. I to może okazać się niezwykle ciekawą lekcją historii. Ale książki to jedno. Są jeszcze inne lekcje...

Lekcja numer 1. 
Pisałam o tym już jakiś czas temu (zainteresowanych zapraszam tutaj). To zwiedzanie Warszawy z "Przewodnikiem po Powstańczej Warszawie". Rewelacja!






Lekcja numer 2. 
Warto wybrać się do Muzeum Powstania Warszawskiego. Byłam tam już kilka razy na przestrzeni kilkunastu niemalże lat. Za każdym razem zaskakuje. Za każdym razem uczę się czegoś nowego. Za każdym razem emocji jest mnóstwo. Ostatnio miałam przyjemność zwiedzać to muzeum w marcu. Tuż przed ogłoszeniem pandemii wybrałam się do Warszawy i Muzeum Powstania Warszawskiego odwiedziłam ponownie. Tym razem chyba największe wrażenie zrobiła na mnie interaktywna instalacja, za pomocą której można było odnaleźć swojego powstańczego sobowtóra. Próbowałam trzy razy. Trzy razy na ekranie pojawiała się ta sama osoba... I to pytanie na końcu: "Czy bylibyśmy jak Oni?". Pytanie, które długo kołatało się w mojej głowie...




wtorek, 28 lipca 2020

Wakacje z książką #2

Oto czytelnicze propozycje na drugi wakacyjny miesiąc. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie :) 


B.A. Paris, Dylemat 

Od wydawcy: 

W „Na skraju załamania” i „Pozwól mi wrócić” B.A. Paris udowodniła, że potrafi pisać sensację. 

W „Dylemacie” wraca do tego, co jest jej najbliższe – powieści psychologicznej. 

Jeśli podobało ci się „Za zamkniętymi drzwiami”, „Dylemat” jest dla Ciebie. 

Livia 

Na ten dzień czekała od lat. Na przyjęcie, o jakim marzyła. Będą wszyscy jej bliscy i przyjaciele… poza córką, Marnie. Lecz choć Livia przed nikim się do tego nie przyznaje, nieobecność dziewczyny wcale jej nie martwi. Niestety, na imprezie pojawi się ktoś, kogo wolałaby nigdy więcej nie widzieć, co przyćmiewa jej radość. Podobnie jak to, że po przyjęciu będzie musiała zdradzić mężowi sekret, który wywróci jego życie do góry nogami. 

Adam 

Jest gotowy zrobić wszystko, by impreza urodzinowa żony była idealna. Pojawienie się Marnie ma być największą niespodzianką wieczoru. Lecz przed przyjęciem Adam dowiaduje się o katastrofie samolotu, którym mogła lecieć. Wierzy, że nie było w nim córki. Ale pewności nie ma. Adam pozostaje sam z potwornym, ciążącym mu coraz bardziej dylematem. Jeśli powie Livii, zniszczy dzień, na który czekała od lat. A może to być ostatni dzień ich szczęśliwego życia… 




Jim Robbins, Zadziwiający świat ptaków. Co ptaki śpiewają o nas samych 

Od wydawcy: 

Niezwykły świat ptaków i jego związki ze światem ludzi. 

Ptaki to jedyne z dzikich stworzeń, z którymi łączą nas tak wyjątkowe relacje. Są praktycznie wszędzie wokół nas, a my uwielbiamy je obserwować, słuchać ich śpiewu, karmić je, a nawet z nimi rozmawiać. Autor twierdzi, że ptaki szczególnie wzmacniają naszą więź ze światem przyrody. Nie przedstawia zwykłego zbioru informacji o poszczególnych gatunkach, tylko wciągające i pobudzające do myślenia opowieści, w których rzetelną wiedzę ubarwiają anegdoty.

Kruki tworzą społeczności kierujące się podobnymi zasadami jak nasze. Osobniki mające wielu sprzymierzeńców odznaczają się wyższym statusem i cieszą się szczególnymi prawami. 

Gawrony potrafią na kilka lat zapamiętać twarz człowieka, który wyrządził im krzywdę – bądźmy więc dla nich mili.

Gołębie rutynowo wypadają lepiej niż ludzie w teście osobowości Eysencka. 

Sikorki porozumiewają się najbardziej wyrafinowanym językiem w świecie zwierząt. 

Afrykańska szara papuga potrafi liczyć do sześciu. 

Oto wielobarwny świat, wart naszej szczególnej uwagi i ochrony. 


Beata Sabała-Zielińska, TOPR. Żeby inni mogli przeżyć. 

Od wydawcy: 

Niezwykła opowieść o życiu, determinacji, nadziei i cudach. 

Hermetycznie zamknięte środowisko. Elita. Od ponad stu lat ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wzbudzają podziw, szacunek, ale też zwykłą ludzką ciekawość. Jak to jest ryzykować swoim życiem, żeby ratować życie innych? Ile wyrzeczeń wymaga realizacja takiej pasji, misji, bo przecież trudno nazwać to pracą. Najtrudniejsze chwile. I te najlepsze, które dają satysfakcję, wynagradzają wysiłek. Beata Sabała-Zielińska z niezwykłym wyczuciem portretuje zarówno ludzi, jak i tę niezwykłą organizację, której celem jest niesienie pomocy, „żeby inni mogli przeżyć”, pomimo warunków i okoliczności. To także porywająca opowieść o górach, o miłości, honorze i determinacji. Na tę książkę czekałam od lat. Bo to pierwsza pozycja na rynku wydawniczym, dzięki której z czytelników może przyjrzeć się z bliska i spróbować zrozumieć, jak działa TOPR. Nikt do tej pory nie zaskarbił sobie takiego zaufania ratowników jak Autorka. Beato, składam na Twoje ręce wyrazy szczerego podziwu. A w imieniu nas, miłośników Tatr, dziękuję wszystkim ratownikom Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego za to, że możemy czuć się w górach bezpieczniej. I za Waszą niezwykłą służbę innym. Martyna Wojciechowska

”TOPR od początku swej działalności w 1909 roku skupia w swoich szeregach ludzi o różnych poglądach i losach, ale zawsze potrafiących połączyć swe siły i umiejętności dla wspólnego celu, jakim jest ratowanie ludzi. To największa siła naszego stowarzyszenia. Zapraszam do odwiedzenia ratowników TOPR i poznania naszego spojrzenia na problem wypadków w górach, a może nawet bardziej na poznanie naszego podejścia do ratowania ludzi w Tatrach i wyzwań, z którymi na co dzień się spotykamy. Taką możliwość daje właśnie ta książka. Zapraszam do lektury.” Jan Krzysztof, naczelnik TOPR 


Mieczysław Lepecki, Niknący świat 

Od wydawcy: 

Niewiele zostało skrawków świata, gdzie można doświadczyć magii dziewiczej przyrody. Takim miejscem jest bez wątpienia Brazylia Centralna. Znany pisarz i wytrawny globtroter Mieczysław Lepecki zapragnął znaleźć tam akwamaryn, rzadki minerał o wysokiej wartości jubilerskiej. Podróżnik przedarł się do świata niebezpiecznych garimpeirów - poszukiwaczy złota i drogich kamieni - oraz miejscowych Indian walczących z właścicielami plantacji o przestrzeń do życia.

Lepecki czaruje słowami, opisując atmosferę ukrytych głęboko w dżungli amazońskiej miasteczek oraz snując opowieści o przygodach konkwistadorów i legendarnych bohaterów.? Zabiera w świat, w którym zachowały się zakątki nietknięte ludzką stopą. Jednak z wolna nikną, bo gdy złoty kruszec zawładnie sercem i duszą, wszystko inne traci kolory...


niedziela, 26 lipca 2020

monika olga szyje #14

O poranku...

Powiem tak: porażki też należy nauczyć się przyjmować. Oto ona! Miała być świetna roleta w paski, a jest roleta taka sobie, choć też w paski.

Oj, nie polubiliśmy się z tym materiałem. Miało być w miarę prosto i przyjemnie, ale takie nie było. Materiał wygląda ładnie, ale szyje się dość trudno. Cóż... następnym razem wracam do bawełny.

Kolejna lekcja na przyszłość. A póki co taka sobie roleta robi zaciemnienie w naszej sypialni. Zdjęcie na górze dodałam w ramach pocieszenia. Bardzo je lubię :)




piątek, 24 lipca 2020

środa, 22 lipca 2020

Kulinarnie #14

Puszta.

Pozostając jeszcze nieco w klimacie węgierskim ... gulasz. Gulasz i jego wariacje. Uwielbiam przyrządzać. Tym razem pomysł narodził się dość spontanicznie (chyba pod wpływem wspomnień węgierskich wypraw), dlatego to nie jest klasyczny gulasz.

Wieprzowina, cebula, marchew, seler, pomidory z puszki, liść laurowy, ziele angielskie, sól, pieprz, słodka papryka, majeranek i fasola.

Puszkę czerwonej fasoli znalazłam w naszych marcowych zapasach spożywczych na czarną godzinę. Nie mam pojęcia, dlaczego wtedy pomyśleliśmy, że musimy mieć w domu czerwoną fasolę. A dokładniej jedną puszkę czerwonej fasoli :)


A do tego do wyboru. Albo koktajl z truskawek (truskawki, syrop klonowy i mięta) ...



... albo wino (tym razem też bezalkoholowe).


poniedziałek, 20 lipca 2020

Węgierska wyprawa...

Na Węgrzech byliśmy raptem dwa razy, ale i tak mogę śmiało powiedzieć, że lubię ten kraj, lubię tych ludzi, lubię ten klimat. Chyba słynne przysłowie nie traci na aktualności. Jako ciekawostkę przypomnę, że 23 marca zarówno Węgrzy, jak i my obchodzimy "Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej".

"Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki, oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi."

Pierwszy raz byliśmy na Węgrzech na jednodniowej wycieczce. Urlopowaliśmy się wtedy w Zakopanem i stwierdziliśmy, że czemu nie skorzystać z tej okazji. Wyruszyliśmy bardzo późnym wieczorem i całą noc byliśmy w drodze. Muszę przyznać, że mieliśmy szczęście do współpasażerów i generalnie wszyscy w autokarze postawili na to, że trzeba się wyspać jak najlepiej, bo przed nami cały dzień zwiedzania. A w Budapeszcie...









czekał na nas przewodnik. Zdaję sobie sprawę, że jeden dzień to strasznie mało, ale i tak cieszę się, że miałam okazję powłóczyć się po stolicy Węgier. Kiedyś być może tam wrócimy.

Kolejną wyprawę węgierską zorganizowaliśmy sobie kilka lat później sami. Pierwszy tydzień urlopu spędzaliśmy w Bieszczadach, a na kolejny pojechaliśmy do naszych węgierskich przyjaciół. Kierunek Eger i Hortobagy. Po drodze był Miskolc, Debreczyn i Tokaj. To były udane wakacje

Eger to miłe i nie tak wielkie miasto położone nad potokiem Eger. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. I miłośnicy historii i zabytków, i miłośnicy wypoczynku u wód termalnych, i miłośnicy wina. To w Egerze znajduje się "Dolina Pięknej Pani", pełna winnych piwniczek wykutych w wulkanicznym tufie. Gdy tam dotarliśmy, byliśmy pod wrażeniem.












Z Egeru wybraliśmy się do Hortobagy. To pierwszy węgierski park narodowy położony na Wielkiej Nizinie Węgierskiej. Mając w rodzinie ornitologa i miłośników przyrody po prostu nie mogliśmy tam nie pojechać...









A będąc w Hortobagy postanowiliśmy zajrzeć i do Debreczyna (o którym co nieco pisałam już tutaj).



Może kiedyś zorganizujemy sobie i trzecią wyprawę węgierską...